&SONS O BRANDINGU Niedziela - no logo całego tygodnia.

Czy znacie kogoś kto lubi Niedzielę? Taka kluczowa przesłanka, znana w kręgach marketingowych jako insajt, na początek o ostatnim dla jednych, a  pierwszym dla innych dniu tygodnia. 

A przecież zapowiadało się tak pięknie - niezależnie od kręgu kultury poza czy chrześcijańskiej - Niedziela vel Sunday vel Domingo - to na pewno święto! Dzień nic nierobienia, dzień wolny od pracy, dzień dla ducha, dzień dla ciała. Wyróżniony z całej 7ki, specjalny, nie powszedni! 
To dlaczego tak gremialnie nie lubimy Niedzieli, a przynajmniej za nią nie przepadamy?!

Wszystko przez ten czarny charakter Poniedziałek, który kładzie się cieniem na niewinnej Niedzieli. Zabiera jej powietrze i zostawia nas w środku tego - z definicji wolnego dnia - z poczuciem końca, kresu, finału. „Koniec kropka pl”, jak mówi mój 6letni syn. No niestety, przez swoje rozdwojenie jaźni Niedziela uświadamia nam, że raju nie ma. I robi to w tak perfidny sposób, że będąc wolną, tym mocniej kontrastuje z pętami, które za kilka godzin założy nam jej nieprzychylny następca. I zamiast skupić się na tym, że „kwiaty we włosach”, że „jeszcze w zielone gramy”, że „iść ciągle iść w stronę słońca” żyjemy już Poniedziałkiem, który jest symbolem zniewolenia.

A przecież Niedziela jest idealnym dniem, żeby się odciąć od codziennych bodźców, telefonów, komunikatów, nie wsiadać w auto, nie generować powszedniego hałasu i zamieszania. No disruption, no marketing, no logo.  No noise. Jak Selfridge - marka sklepów w UK, która doszła do wniosku, że cisza może być wartością w dzisiejszej przebodźcowanej rzeczywistości i zaprosiła znane marki do zdjęcia logo z etykiet swoich produktów. Im silniejsza marka, tym bardziej może sobie pozwolić na taką ciszę - jak Heinz ze swoją kampanią „Invisible bottle”, w której nie musi w ogóle pokazywać produktu, żeby wszyscy go wyraźnie „widzieli”. 

Potencjał brandingowy Niedzieli tkwi więc w .... antybrandingu. Ale czy nie jest tak, że jak wszyscy wokół krzyczą, to wyróżnia się ten, który milczy? Taka strategia jest dobra tylko dla niektórych marek: off-owych, które z góry zakładają niszowość lub wręcz przeciwnie - tych wielkich, które uczestnicząc na co dzień w ogólnym hałasie, mogą od czasu do czasu zaznaczyć swą obecność milczeniem. W końcu Niedziela, jako jedyny dzień niepowszedni jest raz na tydzień :)

Ewa Galica