&SONS O BRANDINGU: Sobota - mamma mia!

Sobota jest niebieska. Dla synestetyków, czyli osób, którym mieszają się zmysły ;), ale nie tylko. Zauważcie, że brandy, które się nami opiekują często wybierają ten kolor, lub jego pochodne - Nivea, Dove, Pampers a nawet Volvo. Skąd ten klucz? Przeczytajcie o Sobocie. 

Bogata z domu to ona jest, nie może narzekać - pierwszy wolny dzień tygodnia, nawet gdy wolny nie był (wstyd przyznawać, że się coś tak zamierzchłego kojarzy ;)), to przydomek „wolna” nadawany raz miesiącu skleił się z Sobotą skojarzeniowo na dobre. Kochamy Sobotę. Czekamy na nią cały tydzień, a po szaleństwie piątkowego wieczoru potrzebujemy jak powietrza, czy raczej ... ciepłej strawy - domowego rosołku z kluseczkami. I tu zaczyna się nasza przepyszna przygoda z brandingiem Soboty. 

Przepyszna, bo Sobota to marka, która chce się nami zaopiekować, ona - po całym tygodniu wyzwań zwieńczonym adrenaliną piątkowego wieczoru - pozwala nam sobie - nie bójmy się tego słowa - odpuścić. Chodzić w piżamie i papilotach choćby i przez cały dzień, siedzieć po turecku na dywanie i jeść lody, bez makijażu, bez garnituru, bez masek. Za to ze sobą i z michą domowego, uzupełniającego uszczuplone zapasy tygodniowej energii żarełka. 

Sobota, jak przystało na archetypowego opiekuna, przynosi akceptację, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Jest jak włoska mamma, pochylająca się nad parującym makaronem - ciepła, miękka i pachnąca domowym sosem pomidorowym, gdy przytula nas do swojej obfitej piersi.

Mamma mia! Ogromny potencjał brandingowy ma Sobota - wyobraźcie sobie ją jako markę makaronów, sieci sklepów z domowymi produktami, markę przypraw, nabiału albo restauracji. Nie dajmy się zwieść, Sobota bynajmniej nie ogranicza nas do kategorii foodowych. Mogłaby być marką kosmetyków, idąc za przykładem Dove, która odpuszcza kobietom i przytulając je mówi - „Real women have curves.” Krągłości, zaokrąglenia, obfitość, szczodrość, akceptacja i ciepło. I zapachy - proste, ale szczere, bez niepotrzebnych ozdobników, za to mocne i dające poczucie przynależności. 

Mmmmm, mam smaka na Sobotę!

Ewa Galica