&SONS O BRANDINGU: Środa - brand o smaku zwycięstwa.

Środek to jest miejsce specjalne. W środku umieszczamy coś, co jest szczególnie dla nas cenne, pośrodku sadowią się mamy czytając na dobranoc, od środka zaczynamy dzielić tort, a sędzia inicjuje mecz na środku boiska. Od środka wszystko się zaczęło - jajko i kura, w tej czy odwrotnej kolejności, cały nasz wszechświat zaczął się rozszerzać od ... środka. No i mamy Big Bang na początek rozważań o Środzie. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, ten dzień ma na wejściu ogromny potencjał do budowania silnej, osadzonej na solidnych filarach marki. Tylko jak się zaczyna od wielkiego wybuchu, to podnosi się poprzeczkę, bo jak powiedział mistrz suspensu „najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie”.

 

A jak wygląda nasz tygodniowy flow? Pognębieni przez Poniedziałek, chlapnęliśmy odprężającego drinka we Wtorek właśnie po to, aby natrafić na dreszcz emocji w wykonaniu Środy. Wszystko się zgadza. Środa nie bez powodu bywa zwana Małą Sobotą. Od Środy czas płynie inaczej i w jej drugiej części jesteśmy już po dobrej stronie mocy, jak po przejściu tajemnej bramy do innego świata. Minął zaledwie jeden dzień, a zmieniło się wszystko. To wszystko nazywa się perspektywą, a Środa daje ten wspaniały widok na koniec tygodnia i weekend! Leżą u naszych stóp, tak, że wyczuwamy ich obecność, ale jeszcze nie na tyle blisko, by pamiętać, że też przeminą. Snujemy plany, fantazjujemy, tworzymy obraz doskonałego weekendu i przebieramy nóżkami.

 

Środa to nasza Golden Gate, to nasz Łuk Triumfalny przez który przechodzimy po weekendowy smak zwycięstwa. Dostojny, dumny, mocno stojący na ziemi, a jednak posiadający predyspozycje magiczne, dzień pełen emocji i wizji na przyszłość. Dzień Zwycięstwa idealny na markę dla sportowców, sieć co-worków, a nawet banku dla przedsiębiorców.

Środa. Just do it.

Ewa Galica