&SONS O BRANDINGU: Czwartek - I’m in Love!

Hej guys to już Czwartek! Zastanówcie się czy koleś ma łatwo w życiu? Wszyscy czekają na Piąteczek, jak na zbawienie, całe ekonomie, popkultura, cała ludzkość, a w ślad za nią strategie marek budują wokół jego młodszego brata. Ech, tak to jest w rodzinie - jedni są kochani bardziej za nic, bo za co? Za kolejność?!?

Ale to nie koniec smutnej historii, a początek wielkich emocji. Tak, bo tam gdzie jest niesprawiedliwość społeczna, dziejowa czy - jak ją zwał -  są i wielkie emocje. Najlepsze filmy wokół tego wątku budowały swoje scenariusze i dostawały za te scenariusze Oscary. To my też. Z Czwartkiem. Ten, z założenia mniej ciekawy w rodzinie, bez potencjału, bez oczywistego uroku, musiał sobie sam utorować drogę. W cieniu wielkiego brata mógł robić co mu się podobało, nieobserwowany przez nikogo, bez poklasku, ale i bez oczekiwań, bez uwagi, ale i bez kontroli. W rezultacie wyrósł na kolesia, który nie mając nic do stracenia, stąpa po krawędzi. A wszystko co nieprzewidywalne, nieoczywiste i autentyczne zyskuje na smaku i atrakcyjności.

Czwartek - piękny młodszy brat swojego nabotoksowanego brata. Świeży, nienachalny, właściwie od niechcenia. Lover boy, kochanek, typ o którym każda kobieta pomyśli co najmniej raz w życiu. Nawet będąc szczęśliwa w związku, nawet mając bożyszcze Piąteczek w perspektywie, nawet będąc po drinku z Wtorkiem. Obejrzyjcie „Wierną Rzekę”, a wszystko stanie się jasne. Po co której Piątek, jak ma Brada i to dzień wcześniej :)

 

A nawiązując do brandingu, to chyba sami przyznacie, że nie ma lepszego dnia w tygodniu na szampana - nawet bez truskawek. Czekolada jest zbyt oczywista, ale Czwartek byłby idealną marką dla kina pod gołym niebem, studia tatuażu czy kanału filmów romantycznych.

Czwartek, I’m in Love!

Ewa Galica